***
przywieram do drzewa
i nasłuchuję kroków
kropli rosy
w korytarzach liścia
unerwiona aż po krańce
postrzępionych brzegów
przełykam rosę
jak przełyka się
pocałunek
i dziwię się
że nie krzyczy o tym
jak głośno bije jej serce
***
obnażam się
przed tym
który jest w
łachmanach
ale nigdy nie zdejmuję
szpilek ani rękawiczek
trzeba umieć
bankrutować z
godnością
SŁOŃCE
Nocą
tęsknię za tobą
Słońce
Myślę
jak chwytne są twoje
dłonie
jak rozpalone są twoje
usta
I że gdy zacznie świtać
znów wpadniesz mi
w oko
KSIĘŻYC
Gdy Słońce mnie
podgląda
tęsknię za tobą
Księżycu
Marzę
że nie mam już nawet
cienia
z którego mógłbys mnie
rozebrać
I że gdy mrok zapadnie
utopisz wilgoć moich powiek
w przerębli swoich
ust